Jeśli elewacja Twojego domu najlepsze czasy ma już za sobą, zastanów się nad tym, czy nie warto by było jej pomalować
Nie trzeba czytać reportaży Filipa Springera, żeby przekonać się o tym, że Polska jest brzydka. Idąc ulicą ciężko o krajobrazy wzbudzające zachwyty, często za to spotkamy te wzbudzające poczucie politowania.

Zrób sobie niedzielny spacer po okolicy i spróbuj policzyć te domy, które faktycznie Ci się podobają. A potem zrób jeszcze jedną rundkę i policz te, które przykuły Twoją uwagę swoją brzydotą. Idę o zakład, że tych drugich były o wiele, wiele więcej.

Domów, które mają zaniedbaną elewację wymagającą co najmniej odmalowania, jak nie kompletnego remontu. Ogrodów, które żyją własnym życiem, o ile o jakimkolwiek życiu można w ogóle w ich kontekście mówić. Jeżeli dodamy do tego zaniedbane chodniki, brak koszy na śmieci, przez co te walają się po całej okolicy, dostajemy smutny obraz.

A przecież w wielu wypadkach recepta jest prosta: malowanie elewacji + gruntowane sprzątanie ogrodów i części wspólnych. Ale nie, w Polsce to wydaje się niemożliwe.